29 października 2011 roku, dla uczczenia pamięci wielkiego uczonego, wychowawcy i znakomitego nauczyciela akademickiego, sali wykładowej nr 303 w budynku Wyższej Szkoły Integracji Europejskiej w Szczecinie, przy ul. Adama Mickiewicza 47, nadane zostało honorowe miano
Sali im. Profesora Adama Szewczuka.

Uczony, społecznik, wychowawca i nauczyciel wielu pokoleń młodzieży akademickiej. Doktor Politechniki Szczecińskiej (1974), doktor habilitowany Uniwersytetu Szczecińskiego (1986), tytularny profesor nauk ekonomicznych (2001). Wieloletni profesor WSIE, kierownik Katedry Ekonomii i Stosunków Międzynarodowych naszej Uczelni. Członek jej senatu. Autor, redaktor i współautor wielu znakomitych prac naukowych, monografii oraz podręczników akademickich z zakresu ekonomii, ekonomiki sektora publicznego, finansów publicznych oraz rozwoju lokalnego, regionalnego i międzynarodowego. Szanowany promotor i recenzent wielu dysertacji i prac naukowych. Ekspert Państwowej Komisji Akredytacyjnej .
Zobacz zdjęcia z uroczystości.
8 sierpnia 2011 zmarł profesor zwyczajny doktor habilitowany Adam Szewczuk – jeden z czołowych reprezentantów szczecińskiego środowiska ekonomicznego, wybitnie zasłużony dla rozwoju badań i edukacji na Politechnice Szczecińskiej (1970-1985) , na Uniwersytecie Szczecińskim (1985-2011),a także w ostatnich latach w Wyższej Szkole Integracji Europejskiej.
Urodził się 2 września 1945 roku w Bondyrzu ,w powiecie zamojskim. W latach 1966-1970 studiował na Wydziale Inżynieryjno-Ekonomicznym Transportu PS, na tym samym Wydziale w roku 1974 uzyskał stopień doktora nauk ekonomicznych, habilitował się już na Wydziale Ekonomicznym US w roku 1986 (rozprawa habilitacyjna- „Racjonalizacja struktur decyzyjnych w przedsiębiorstwach ciężarowego transportu samochodowego”). Tytuł profesora otrzymał w roku 2001(monografia profesorska- „Zachowania przedsiębiorstw transportu samochodowego w konkurencyjnym otoczeniu”).Był przez wiele lat kierownikiem Katedry Zarządzania Finansami, przekształconej przed kilkoma laty w Katedrę Finansów Publicznych. Przez kilkanaście lat był w Senacie US, przez wiele lat aktywnie współdziałał-najpierw jako członek, a następnie jako ekspert- z Państwową Komisją Akredytacyjną. W latach 1987-1990 był Prodziekanem, a następnie przez dwie kadencje(1993-1999) Dziekanem Wydziału Transportu i Łączności, przekształconego w 1999 roku w Wydział Zarządzania i Ekonomiki Usług. Przez kilkanaście lat kierował Zamiejscowym Ośrodkiem Dydaktycznym w Świnoujściu. Od roku 2003 profesor, kierownik katedry i członek Senatu Wyższej Szkoły Integracji Europejskiej w Szczecinie. Przez wiele lat związany był z Polskim Towarzystwem Ekonomicznym i Polskim Stowarzyszeniem Finansów i Bankowości. W roku 2009 był głównym organizatorem szczecińskiej Konferencji Katedr Finansowych. W latach 2007-2011 był członkiem Komitetu Nauk o Finansach PAN.W roku 2011 został powołany na eksperta Narodowego Centrum Nauki. Był wielokrotnie nagradzany i odznaczany.
Zainteresowania naukowe Profesora Adama Szewczuka miały charakter interdyscyplinarny i koncentrowały się przede wszystkim na: ekonomice transportu, rozwoju lokalnym i regionalnym, strategiach rozwoju, ekonomice sektora publicznego, finansach publicznych (w tym samorządowych), gospodarce finansowej jednostek sektora finansów publicznych, zarządzaniu strategicznym, zarządzaniu finansami. Był autorem kilkuset publikacji naukowych oraz wielu prac niepublikowanych (ekspertyz, raportów) na rzecz praktyki oraz władz lokalnych i regionalnych. Do głównych monografii należały m.in. Zarys ekonomiki sektora publicznego (2008), Rozwój lokalny i regionalny. Teoria a praktyka (2005), Elementy finansów publicznych (2001).
Nie jest łatwo opisać dorobek, dokonania, zasługi Profesora - człowieka niezwykłego, wyjątkowego, wybitnego, z całym jego bogactwem intelektualnym i oryginalnością. Profesor był autorytetem, nauczycielem akademickim, pedagogiem, mistrzem, promotorem, opiekunem, recenzentem, organizatorem życia naukowego, pełnił liczne funkcje publiczne., m.in. w radach nadzorczych. Wielkość i różnorodność dorobku Profesora jest niezwykła.
Nie sposób przecenić zasług Profesora Adama Szewczuka dla rozwoju macierzystego Wydziału oraz macierzystej Uczelni. Był i znakomitym organizatorem i dobrym duchem. Przyczynił się w ogromnym stopniu do rozwoju nauk o finansach, w szczególności finansów samorządowych. Był inicjatorem i głównym twórcą Międzynarodowego Forum Samorządowego, VII-z Jego aktywnym udziałem- odbyło się pod koniec czerwca 2011 roku. Był osobą znaną i szanowaną w wielu polskich środowiskach naukowych. Był promotorem kilkunastu zakończonych prac doktorskich, setek prac magisterskich i licencjackich., recenzentem wielu rozpraw doktorskich, habilitacyjnych oraz opiniodawcą w przewodach profesorskich. Odznaczał się niezwykłą pracowitością, a także ponadprzeciętną życzliwością wobec młodych adeptów nauki. Pokój 504, w którym przez kilkanaście lat pracował Profesor był swego rodzaju „mekką „ ,do której przychodzili liczni habilitanci i doktoranci, licząc na życzliwą pomoc oraz wsparcie metodologiczne i metodyczne.
Nie pretendując w tym miejscu do przedstawienia choćby zarysu bogatego biogramu, drogi życiowej i kariery Profesora Adama Szewczuka , warto zaakcentować, że był On przez dziesięciolecia jednym z liderów wśród szczecińskich teoretyków ekonomii i finansów , primus inter pares. Był naukowcem o szczególnych cechach umysłu i charakteru: pasja, dociekliwość, niezależność, odwaga, nieobojętność, umiejętność dokonywania inteligentnych analiz i syntez. Profesor Szewczuk był człowiekiem zasad, dbał o wysokie standardy w nauce i w życiu naukowym, potrafił bezkompromisowo formułować poglądy, nie dbając o łatwy poklask i tanią popularność. Profesor budził respekt, na pierwszy rzut oka wydawał się surowy, przy bliższym poznaniu okazywało się jednak, że w rzeczywistości jest człowiekiem ciepłym, pogodnym, z poczuciem humoru.
Profesora – mojego Kolegę z roku – poznałem jako student Wydziału Inżynieryjno-Ekonomicznego Transportu Politechniki Szczecińskiej w październiku 1966 roku. Tego samego dnia broniliśmy prac magisterskich, w tym samym roku obroniliśmy nasze rozprawy doktorskie. Po latach miałem szczęście należeć do licznego grona Jego współpracowników, wiele Mu zawdzięczam. Myślę, że wszyscy zachowamy we wdzięcznej pamięci Profesora jako człowieka niezwykłego, który wiele wymagał od nas, ale najwięcej od siebie.
12 sierpnia Profesor. Adam Szewczuk został pochowany na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie. Pozostanie na zawsze w pamięci i sercach licznych współpracowników i absolwentów. Odszedł człowiek wielkiego formatu, który przez wiele lat silnie oddziaływał na swoje otoczenie. Non omnis moriar. Tę sentencję autorstwa Horacego przywołałem w dniu 29 października ,przemawiając w gmachu WSIE podczas uroczystości nadania sali 303 imienia Profesora Adama Szewczuka.Za to symboliczne uhonorowanie pamięci Profesora, z którym miałem zaszczyt się przyjaźnić, pragnę serdecznie podziękować JM Rektorowi i Senatowi Wyższej Szkoły Integracji Europejskiej.
Prof. zw. dr hab. Stanisław Flejterski
„Byłeś taki, wyglądałeś tak, pamiętam, jak powiedziałeś – wszystkie te zdania w ustach innych ludzi oznaczają cząstkę naszego istnienia, fragment naszej osobowości, oddany pod straż cudzej pamięci...” (Toeplitz 1972). Bez takiego zapisu niemożliwa byłaby rekonstrukcja tego , kim i czym jesteśmy i byliśmy. Kim i czym był dla mnie i dla większości pracowników naszej Uczelni PROFESOR ADAM SZEWCZUK ? Od 1 października 2003 roku etatowy profesor Wyższej Szkoły Integracji Europejskiej w Szczecinie. W roku 2005, po uzyskaniu tytułu, awansował na stanowisko profesora zwyczajnego. W okresie zatrudnienia pełnił funkcję kierownika Katedry Finansów, a następnie Katedry Ekonomii i Stosunków Międzynarodowych. Wieloletni członek Senatu naszej Uczelni, naukowiec, nauczyciel, wychowawca i mądry doradca władz Szkoły.
Tak można, będąc w zgodzie z zapisami dokumentacyjnymi, najbardziej syntetycznie powiedzieć o tym skromnym, ale bezsprzecznie niepospolitym człowieku. Można, ale taki opis, nawet uzupełniony o prezentację bogatego dorobku naukowego, publikacyjnego, społecznego i dydaktycznego, nie może w pełni odzwierciedlić udziału Profesora w różnych sferach życia naszej niewielkiej społeczności akademickiej. Osobiście wspominam Go najczęściej poprzez pryzmat naszych spotkań na kolejnych posiedzeniach Senatu tej naszej wspólnej Szkoły. Jako Senator zawsze wykorzystywał swoje bogate doświadczenia, był ważnym głosem rozsądku, występującym przeciwko kierowaniu się emocjami i nierealnymi oczekiwaniami. Rzeczowy i pragmatyczny, poszukiwał rozwiązań optymalnych dla młodzieży, nauczycieli akademickich, całej kadry szkoły i samej placówki. Nie zawsze zgadzał się z tym, co działo się na kolejnych posiedzeniach. Siedząc blisko Niego, słyszałem wielokrotnie „wymrukiwaną” dezaprobatę dla kolejnych księżycowych pomysłów i żądań. Nie akceptował bezprzedmiotowych sporów, kłótni i osobistych przepychanek. Odbierał je z trudną do ukrycia irytacją. Ale nie tak chcę dzisiaj mówić o Profesorze. Moje pamiętanie Pana Adama zapisałem w kilku odsłonach.
Odsłona pierwsza. Gabinet ówczesnego prorektora Politechniki Szczecińskiej, Doc. dr inż. Henryka Priebe. Rozmawiamy na temat przygotowywanej konferencji dydaktycznej dla nauczycieli akademickich PS, gdy szefowa działu nauczania dyskretnie sygnalizuje, że w sekretariacie czeka doktor Szewczuk z ekonomii z prośbą o pilną rozmowę. Ponieważ nie
był wcześniej umówiony, prosi o decyzję w sprawie spotkania. Prorektor z nutą rezygnacji w głosie komunikuje nam: „temu facetowi nie sposób odmówić, bo i tak dopnie swego. Będzie chodził i dzwonił aż do skutku. Najlepiej mieć to już za sobą”. Wychodząc, z zaciekawieniem przyjrzałem się temu skutecznemu „facetowi”. Niewysoki, barczysty, w popielatym garniturku, nie wyglądał na nieugiętego. A jednak był.
Odsłona druga. Pokój Profesora Szewczuka (trudno bowiem to małe, zapełnione prawie po sam sufit książkami, czasopismami i pracami studentów pomieszczenie , nazwać gabinetem) w Uniwersytecie Szczecińskim, a ściślej, na wydziale Zarządzania i Ekonomiki Usług tego Uniwersytetu, przy ulicy Cukrowej. Przyszedłem wprawdzie tylko w drobnej sprawie służbowej, jednak spotkanie, z inicjatywy Profesora, przyjmuje nieoczekiwany obrót.
Pan Adam powrócił niedawno z żoną z pięknej egzotycznej wyprawy. Opowiada z fascynacją i ze swadą o przepięknych zabytkach, zwiedzanych świątyniach, o bogactwie przyrody, o ludziach i ich obyczajach. Wiele mojego zaciekawienia wywołuje opisem willi należącej podobno do naszego byłego prezydenta, Lecha Wałęsy, widzianej bodaj z pokładu wycieczkowego stateczku. Dzięki gospodarzowi , dobremu gawędziarzowi stwarzającemu miłą, bezpretensjonalną atmosferę, formalna wizyta przekształciła się w sympatyczną, niezapomnianą rozmowę kolegów przy kawie. Odsłona trzecia. Lato 2011 roku, gabinet rektora WSIE przy ul. Mickiewicza w którym, dzięki pozytywnej opinii Senatu i decyzji Założyciela, pracuję zaledwie od kilku miesięcy. Kierowniczka biura informuje mnie, że chciałby porozmawiać Pan Profesor Szewczuk. Oczywiście, przystaję na taką propozycję z ochotą. Zapraszam gościa na kawę i rozmawiamy. Pan Adam jest jednak w zdecydowanie odmiennym niż zwykle, nastroju. Wyraźnie zmartwiony, wręcz przygnębiony. Martwi się o zdrowie żony, o której perypetiach zdrowotnych opowiada z widocznym przejęciem i smutkiem. Przy okazji niejako, wspomina tylko, że i on sam ma „drobne” jak określa, kłopoty z własnym organizmem, wymagające niewielkiej interwencji chirurgicznej. Pozostaję do dzisiaj pod wrażeniem tej długiej, serdecznej rozmowy, w toku której czułem się trochę jak starszy(choć w rzeczywistości byłem nieco młodszy), bliski kolega. Nasze ostatnie spotkanie kończymy jednak optymistycznie, przewidując pozytywny finał dzisiejszych zmartwień. Odprowadziłem Profesora do drzwi wyjściowych, życząc zmiany na lepsze. Odsłona czwarta, ostatnia. Przygotowujemy nadanie sali wykładowej nr 303 w budynku WSIE, honorowego imienia Profesora Adama Szewczuka. Od czasu mojej rozmowy z Panem Adamem minęło zaledwie kilka tygodni. Jednak w tym krótkim czasie zdarzyło się wiele, zbyt wiele. Przede wszystkim zmarł Pan Adam. Niespodziewanie i przedwcześnie. W wyniku powikłań pooperacyjnych. Pogrzeb profesora, rozpacz rodziny, wyrazy żalu i ogromnego szacunku płynące z wielu środowisk i ugrupowań. Stoję przed honorową tablicą poświęconą Panu Profesorowi i myślę o ludzkiej kruchości. Ze zdjęcia, wybranego przez żonę, spogląda na mnie Pan Adam, zamyślony, ale pogodny. Ma prawo oczekiwać od nas, że swoją rolę strażników pamięci jego mądrego istnienia wypełniać będziemy dobrze. Najlepiej na piątkę, Panie Profesorze.
Edward Wiktor Radecki